US Trends

blue monday dlaczego

Blue Monday to nazwa „najbardziej depresyjnego dnia w roku”, ale tak naprawdę jest to mit marketingowy, a nie naukowo potwierdzone zjawisko. Mimo to temat wraca co roku, bo dobrze „klei się” z realnymi zimowymi spadkami nastroju i rozmową o zdrowiu psychicznym.

Blue Monday – skąd się wziął?

  • Pojęcie Blue Monday wymyślił w 2005 r. psycholog Cliff Arnall na zlecenie biura podróży Sky Travel, żeby… sprzedawać zimowe wyjazdy.
  • Firma reklamowała „wzór”, który rzekomo wylicza trzeci poniedziałek stycznia jako najsmutniejszy dzień, biorąc pod uwagę pogodę, długi po świętach, czas od Świąt i porażki z postanowieniami noworocznymi.
  • Ten „wzór” został wielokrotnie nazwany pseudonauką: nie ma rzetelnych badań, które wskazywałyby jeden konkretny dzień jako najbardziej depresyjny w roku.

Dlaczego ludzie w to wierzą?

Mimo że to marketing, Blue Monday trafia w kilka bardzo realnych doświadczeń wielu osób:

  • Zima w naszej szerokości geograficznej oznacza:
    • mało światła dziennego
    • zimno i deszcz/śnieg
    • więcej przebywania w domu
    • u części osób nasilenie objawów depresji sezonowej (SAD).
  • Styczeń to także:
    • wyższe rachunki i spłata wydatków świątecznych (długi, presja finansowa)
* powrót do pracy/szkoły po przerwie i uczucie „szarej codzienności”
* moment, gdy postanowienia noworoczne zaczynają się sypać, co sprzyja poczuciu porażki.

To wszystko realnie obniża nastrój u wielu ludzi – ale nie dotyczy to jednej magicznej daty, tylko ogólnie okresu zimowego.

Blue Monday a zdrowie psychiczne

  • Instytucje zdrowia i organizacje prozdrowotne podkreślają, że Blue Monday to mit, ale taki, który zwraca uwagę na prawdziwy problem: sezonowe pogorszenie nastroju i depresję.
  • Niektóre organizacje (np. linie pomocy, fundacje) wykorzystują ten dzień, by:
    • zachęcać do rozmowy o samopoczuciu
    • przypominać o możliwościach szukania pomocy
    • przełamywać stygmę związaną z depresją.

W praktyce: nie ma „obowiązku” czuć się gorzej tego dnia. Jeśli media mówią, że „powinno” Ci być smutno, możesz spokojnie to zignorować.

„Dlaczego ja się tak czuję?” – kilka możliwych powodów

Jeśli pytanie „blue monday dlaczego” jest też trochę osobiste („czemu dzisiaj mam doła?”), możliwe czynniki są bardziej przyziemne niż marketingowy mit:

  1. Światło i pora roku
    • Krótkie dni i mało słońca wpływają na rytm dobowy i poziom melatoniny/serotoniny, co może obniżać nastrój.
  1. Zmęczenie i przeciążenie
    • Powrót do pracy/szkoły po świętach, poczucie „ciągnięcia” codzienności, brak odpoczynku psychicznego.
  1. Finanse i obowiązki
    • Rachunki, długi po świętach, presja „nowego roku, nowego ja”, chociaż życie wcale magicznie się nie zmieniło.
  1. Porównywanie się z innymi
    • Media społecznościowe i przekaz „wszyscy zaczynają rok idealnie, tylko ja nie” potrafią mocno podkopać nastrój.

Czy trzeba traktować Blue Monday poważnie?

Można go potraktować w dwóch warstwach:

  • Jako mit/pseudonaukę
    • Nie ma wiarygodnych danych, że to obiektywnie najgorszy dzień roku.
    • „Wzór” był narzędziem kampanii reklamowej, a nie wynikiem poważnych badań.
  • Jako pretekst do rozmowy
    • Może być okazją, żeby:
      • zrobić sobie mały „przegląd” swojego samopoczucia
      • zastanowić się, czego potrzebujesz (odpoczynku? kontaktu z ludźmi? zmiany rytmu dnia?)
      • ewentualnie poszukać wsparcia, jeśli smutek i brak energii utrzymują się tygodniami.

Jeśli spadek nastroju jest silny, długotrwały, pojawia się beznadzieja, myśli rezygnacyjne lub samobójcze – to ważny sygnał, żeby skontaktować się z lekarzem, psychologiem lub telefonem zaufania w Twoim kraju.

TL;DR:
Na pytanie „Blue Monday – dlaczego?” odpowiedź jest podwójna:

  • bo tak wymyśliła kiedyś agencja reklamowa, żeby sprzedawać wycieczki,
  • ale też dlatego, że początek roku, zimno, ciemno, długi i wypalone postanowienia naprawdę sprzyjają gorszemu nastrojowi – i ten mit przykleił się do realnego problemu zdrowia psychicznego.

Information gathered from public forums or data available on the internet and portrayed here.