Widzę w tytule „co jak umrę na maturze” – potraktuję to serio i spokojnie, bo brzmi jak mieszanka stresu, czarnego humoru i lęku przed egzaminem, który w Polsce jest ogromnym wydarzeniem.

1. Najpierw: czy to żart czy lęk?

Pytanie „co jak umrę na maturze” zwykle pojawia się jako mem, sposób na rozładowanie napięcia – ludzie na forach żartują, co by zrobiła komisja, czy byłaby przerwa, czy egzamin anulowany itd..

Za tym żartem bardzo często stoi jednak prawdziwy lęk: „a co jeśli będzie tak źle, że nie dam rady?”, „co jeśli się skompromituję?”, „co jeśli zawiodę rodziców?”. Jeśli to tylko żart – OK, humor naprawdę pomaga.
Jeśli w tym jest coś więcej (myśli „i tak nie ma sensu”, „najlepiej byłoby nie istnieć”) – to już jest sygnał, żeby porozmawiać z kimś dorosłym i specjalistą , a nie zostać z tym samemu.

2. Co by się stało „formalnie”, gdyby komuś coś się stało na maturze?

Na forach ludzie się zastanawiają: „Przerwa w maturze? Egzamin anulowany? Przeniesiony na inny dzień? Co się robi w takiej sytuacji?” – widać, że nawet dorośli nie traktują śmierci na egzaminie jako realnego scenariusza, tylko jako abstrakcyjną ciekawostkę.

Realnie, gdy komuś robi się naprawdę źle, procedury są proste: egzamin jest przerywany dla tej osoby, wzywane jest pogotowie, a cała reszta może później odwołać się, poprosić o dodatkowy termin itp. (podobne zasady są opisane przy innych egzaminach – dodatkowe terminy, „nadzwyczajne” sesje, możliwość powtórki).

Czyli:

  • Twoje zdrowie i życie są ważniejsze niż jakikolwiek egzamin.
  • System przewiduje sytuacje losowe, dlatego istnieją poprawki, nadzwyczajne terminy, powtórki w kolejnych latach.
  • Nikt nie „oddałby” czyjegoś życia w zamian za zaliczoną maturę – to jest tylko mem.

3. A co, jeśli po prostu nie zdam?

To jest dużo bardziej realne pytanie – i tu na szczęście odpowiedź jest spokojna:

  • W wielu systemach, jeśli oblejesz jeden przedmiot, możesz go poprawiać w kolejnych terminach, czasem nawet przez kilka lat.
  • Bez zdanej matury nie idziesz od razu na studia, ale to nie znaczy, że „życie się kończy” – ludzie zmieniają ścieżki, robią inne szkoły, podchodzą ponownie, czasem całkowicie zmieniają plan na życie.

Na innych egzaminach (np. w szkołach wyższych) zaleca się:

  • przeanalizować, co poszło nie tak,
  • porozmawiać z nauczycielem / wykładowcą,
  • ułożyć plan nauki na poprawkę,
  • potraktować porażkę jako informację zwrotną, nie „wyrok”.

Matura jest ważna, ale:

  • nie definiuje Twojej wartości jako człowieka,
  • nie zamyka Ci wszystkich dróg na zawsze (są poprawki, inne kierunki, inne zawody).

4. Jeśli to jest sygnał, że jest Ci naprawdę ciężko

Jeśli piszesz „co jak umrę na maturze” nie tylko memicznie, ale bo serio czujesz, że presja jest nie do wytrzymania, to ważniejsze od wszystkich przepisów jest to, co dzieje się z Tobą. Warto wtedy:

  • powiedzieć wprost komuś dorosłemu, komu ufasz (rodzic, nauczyciel, wychowawca);
  • skontaktować się z psychologiem szkolnym lub poradnią psychologiczną;
  • jeśli myśli o śmierci są nachalne, pojawiają się plany, albo czujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę – potrzebujesz pilnej pomocy : telefonu zaufania, izby przyjęć, pogotowia.

To nie jest przesada ani „robienie dramy” – to jest dbanie o siebie. Matura się może odbyć za rok, za dwa, albo w innej formie. Ty masz tylko jedno życie.

5. Jak podejść do matury, żeby nie „umrzeć ze stresu”?

Kilka praktycznych rzeczy, które naprawdę działają (i które przewijały się w dyskusjach o niezdanych egzaminach):

  • Podziel naukę na małe kawałki – zamiast „muszę ogarnąć całą matmę”, „dziś tylko funkcje, jutro ciągi”.
  • Rób próbne testy w warunkach zbliżonych do egzaminu – buduje to odporność na stres.
  • Zadbaj o sen, jedzenie, ruch – brzmi banalnie, a realnie obniża poziom lęku.
  • Ustal plan B: co zrobię, jeśli nie zdam? (np. poprawka, inny kierunek, rok przerwy) – świadomość, że istnieje alternatywa, bardzo odciąża psychicznie.

Jeśli chcesz, możesz napisać:

  • czy to był mem, czy jednak trochę serio,
  • z czego najbardziej się boisz matury (konkretny przedmiot, reakcja rodziców, że „przepadnie przyszłość” itd.).

Mogę wtedy pomóc Ci ułożyć konkretny plan pod Twoją sytuację, krok po kroku.