W Wenezueli 3 stycznia 2026 doszło do dużej operacji wojskowej USA: przeprowadzono zmasowane naloty i pojmano prezydenta Nicolása Maduro, którego przewieziono do Stanów Zjednoczonych, by postawić go przed sądem za zarzuty narkoterroryzmu i inne przestępstwa.

Co się konkretnie stało?

  • W nocy z 2 na 3 stycznia USA przeprowadziły serię nalotów na cele wojskowe w północnej Wenezueli, głównie w rejonie Caracas; użyto ponad 150 statków powietrznych, a celem były m.in. bazy wojskowe, magazyny i infrastruktura obronna.
  • Pod osłoną nalotów oddziały specjalne wleciały śmigłowcami do Caracas, gdzie funkcjonariusze FBI i żołnierze sił specjalnych formalnie aresztowali Maduro w jego kompleksie i wywieźli go samolotem do Nowego Jorku.
  • Amerykańskie władze ogłosiły, że Maduro i jego żona Cilia Flores zostali przewiezieni do USA i objęci aktem oskarżenia w sądzie federalnym (po wcześniejszym akcie oskarżenia z 2020 r. dotyczącym narkoterroryzmu).

Co ogłosiły USA?

  • Donald Trump stwierdził, że USA będą „zarządzać” Wenezuelą do czasu „bezpiecznej i właściwej” zmiany władzy oraz że amerykańskie firmy będą „bardzo mocno zaangażowane” w wenezuelski sektor naftowy.
  • Administracja USA przedstawia operację jako działanie egzekwujące prawo (law enforcement action) z użyciem wojska, twierdząc, że prezydent ma „wrodzone” uprawnienia konstytucyjne, by przeprowadzić taki atak bez wcześniejszego powiadomienia Kongresu.
  • Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) zakazała samolotom USA lotów w przestrzeni powietrznej Wenezueli z powodu „trwającej aktywności militarnej”.

Co dzieje się w samej Wenezueli?

  • Wenezuelski Trybunał Najwyższy orzekł, że w związku z nieobecnością Maduro urząd prezydenta ma objąć wiceprezydentka Delcy Rodríguez, aby zapewnić „ciągłość administracyjną” państwa.
  • Rodríguez nazywa uprowadzenie Maduro „nielegalnym porwaniem” i „imperialistyczną agresją” przeciwko suwerenności Wenezueli, domagając się jego natychmiastowego uwolnienia i przedstawiając go jako jedynego legalnego prezydenta.
  • W części Caracas pojawiły się przerwy w dostawach prądu, a władze ogłosiły stan wyjątkowy, wzywając do jedności i mobilizacji przeciwko działaniom USA.

Reakcje w regionie i na świecie

  • W Ameryce Łacińskiej i globalnie operacja wywołała mieszankę niepokoju i zadowolenia: część rządów i komentatorów ostrzega przed naruszeniem suwerenności i precedensem dla przyszłych interwencji, inni widzą w tym szansę na zakończenie wieloletniego kryzysu wenezuelskiego.
  • Wenezuelska opozycja, m.in. María Corina Machado, ogłosiła, że „nadszedł czas wolności”, zapowiadając przywrócenie porządku, uwolnienie więźniów politycznych i powrót emigrantów do kraju po odsunięciu Maduro.
  • W mediach społecznościowych i na forach toczy się ostra dyskusja: część użytkowników porównuje to do wcześniejszych interwencji USA w regionie, inni podkreślają, że bez zewnętrznej presji reżim Maduro mógłby się utrzymać jeszcze wiele lat.

Co to może oznaczać dalej?

  • W krótkim terminie możliwe są: dalsze napięcia militarne, protesty wewnątrz kraju, spory o to, kto jest legalną władzą, oraz sankcje i kontr-sankcje między USA a sojusznikami Maduro.
  • W dłuższej perspektywie kluczowe będzie:
    • czy Delcy Rodríguez zdoła realnie utrzymać władzę,
    • czy dojdzie do wcześniejszych wyborów,
    • jak głęboko USA zaangażują się w zarządzanie krajem i sektor naftowy.
  • Dla zwykłych Wenezuelczyków oznacza to kolejną fazę ogromnej niepewności: możliwe zmiany władzy, ryzyko dalszych zawirowań gospodarczych, ale również nadzieję części społeczeństwa na wyjście z wieloletniego kryzysu polityczno‑ekonomicznego.

TL;DR: USA zbombardowały cele wojskowe w Wenezueli, pojmały Maduro i przewiozły go do USA, ogłaszając, że będą tymczasowo „zarządzać” krajem, podczas gdy w Caracas władzę formalnie przejęła wiceprezydentka Delcy Rodríguez, a cały region z niepokojem obserwuje eskalację.

Information gathered from public forums or data available on the internet and portrayed here.