Powodem, dla którego „nie ma pelletu”, nie jest całkowite zniknięcie paliwa z rynku, tylko lokalne i sezonowe braki połączone z mocnym skokiem cen, szczególnie na przełomie stycznia i lutego 2026 r.

Główne powody braków pelletu

1. Mniej surowca (trociny, drewno)

  • Pellet drzewny produkuje się głównie z trocin i odpadów z tartaków. Gdy tartaki pracują wolniej (np. zimą), trocin jest mniej, a dostawy do producentów pelletu są nieregularne.
  • W Polsce wskazuje się spadek wydajności przetarcia drewna nawet o 20–50% w warunkach zimowych, co automatycznie zmniejsza ilość dostępnej trociny.
  • Dodatkowo decyzje regulacyjne (np. ograniczenia w gospodarce leśnej czy zmiany zasad sprzedaży surowca) podbijają ceny trocin i utrudniają stabilną produkcję.

2. Problemy z produkcją i energią

  • Produkcja pelletu jest energochłonna – wymaga suszenia, granulowania, pakowania, czyli stabilnych i relatywnie tanich dostaw prądu.
  • Przerwy w dostawie energii, skoki cen prądu czy gazu powodują przestoje produkcji i mniejsze partie towaru trafiające do hurtowni i sklepów.
  • Silne mrozy utrudniają też sam proces – zamarznięte drewno, awarie pił i maszyn pakujących, częstsze uszkodzenia sprzętu.

3. Gwałtowny wzrost popytu

  • W ostatnich latach wiele osób przeszło z węgla czy gazu na kotły na pellet; zapotrzebowanie na to paliwo mocno wzrosło, szybciej niż zdążyła rosnąć produkcja.
  • Przy silnych mrozach ludzie dogrzewają domy więcej niż zwykle, więc sprzedaż pelletu skacze w górę w krótkim czasie.
  • Do tego do Polski trafia mniej pelletu z Ukrainy i innych kierunków importu, więc rynek nie ma „poduszki bezpieczeństwa” z zagranicznych dostaw.

4. Paniczne zakupy i „efekt łańcuchowy”

„Słyszałem, że nie ma pelletu, więc kupiłem od razu trzy palety, żeby mieć spokój na dwa sezony.”

  • Gdy pojawia się informacja, że pelletu brakuje, część osób zaczyna kupować na zapas – nie worek czy dwa, ale palety, co chwilowo „wysysa” towar z lokalnych magazynów.
  • Nawet niewielkie opóźnienie dostawy czy mniejsza partia u producenta może w takiej sytuacji zamienić się w faktyczne puste półki w sklepach.
  • Sprzedawcy niekiedy limitują sprzedaż (np. ilość na osobę) lub prowadzą zapisy na kolejne dostawy, co dodatkowo wzmacnia wrażenie „pelletu nie ma”.

5. Ceny – pellet jest, ale „nie dla każdego”

  • Wiele relacji z rynku podkreśla, że pellet „jest, ale po 2000 zł za tonę albo więcej”, co dla wielu osób jest po prostu ceną zaporową.
  • Duży wzrost cen trocin, energii i transportu przekłada się na finalną cenę worka, przez co ludzie odbierają sytuację jako „nie ma pelletu”, bo realnie nie mogą sobie pozwolić na zakup wcześniejszej ilości.
  • Pojawiają się też spekulanci, którzy skupują towar, by odsprzedać go drożej w szczycie sezonu, co lokalnie jeszcze pogarsza sytuację.

Co dokładnie „znika” z rynku?

  • Najbardziej brakuje workowanego pelletu premium (dobrej jakości, certyfikowanego), dostępnego „od ręki”.
  • Często da się znaleźć pellet luzem, gorszej klasy albo z długim terminem dostawy, ale klienci w domach jednorodzinnych szukają zwykle worków 15–20 kg, gotowych do wyniesienia do kotłowni.
  • Braki i najwyższe ceny pojawiają się zazwyczaj w okresach silnych mrozów, szczególnie pod koniec stycznia i w lutym – dokładnie wtedy, kiedy zużycie pelletu jest największe.

Co to oznacza dla zwykłego użytkownika?

  • W krótkim terminie: trzeba liczyć się z wyższą ceną za tonę i możliwymi przerwami w dostępności „od ręki” w lokalnych składach opału czy marketach.
  • Warto rozważyć: wcześniejsze zakupy przed sezonem, dywersyfikację źródeł (kilku dostawców, różne formy pakowania) i szczególną ostrożność przy okazjach podejrzanie taniego pelletu (ryzyko niskiej jakości lub toksycznych domieszek).
  • Na forach i w materiałach wideo użytkownicy kotłów na pellet często opisują sytuację jako „kryzys” i zastanawiają się nad alternatywnymi źródłami ogrzewania lub zmianą instalacji w perspektywie kilku lat.

TL;DR: „Dlaczego nie ma pelletu?” – bo nałożyły się: mniejsza dostępność trocin, problemy produkcyjne zimą, droższa energia, mniejszy import, gwałtowny wzrost liczby kotłów na pellet oraz paniczne zakupy, przez co pellet stał się towarem deficytowym i drogim, zwłaszcza w mroźnych tygodniach 2026 r.

Informacje zebrane z publicznie dostępnych materiałów prasowych, blogów branżowych, filmów i dyskusji internetowych.